Chciałabym trochę odczarować termin DDA.

W międzynarodowej klasyfikacji chorób i zaburzeń nie występują takie rozpoznania jak DDA czy współuzależnienie. Są to terminy „ukute” w procesie działania ruchu samopomocowego AA, gdy dostrzeżono relacje i zaburzenia w funkcjonowaniu bliskich osób uzależnionych. W tejże klasyfikacji występuje jedynie rozpoznanie – „obciążenie rodzinne nadużywaniem alkoholu” co jak widać jest dość szerokim pojęciem. Nie jest to tak bardzo jednolita grupa jak czasem uważa się.
W związku z tym w grupie osób będących w bliskich relacjach z osobami uzależnionymi można spotkać różnego rodzaju trudności (np. w komunikacji), zaburzeniach funkcjonowania (np. zaburzenia nerwicowe, lękowe, adaptacyjne, somatyczne lub osobowości,) a także choroby (np. depresje). Jak wiemy wszystkie te trudności mogą pojawiać się także u osób, które w żaden sposób nie są i nie były blisko związane z osobą uzależnioną.

DDA

To co charakterystyczne w sytuacji DDA, to bycie i dorastanie w relacji z osobą niekontrolująca się (swoich impulsów, uczuć i zachowań). Doświadczają one stresu, napięcia, niepewności co do zachowań bliskich. Co ciekawe dotyczy to nie tylko osoby uzależnionej, ale także i rodzica niepijącego. On także doświadcza różnych trudnych dla siebie uczuć, z którymi nie do końca konstruktywnie sobie radzi. Oczywiście w zależności od szeroko rozumianej sytuacji (natężenia uzależnienia, czy są jeszcze jakieś osoby o które dziecko może się oprzeć i stopnia niekontrolowania siebie) dorastające dziecko doświadcza zaniedbania, a często także przemocy. W związku z tym, że osoba pijąca mniej lub bardziej wypada (na stałe lub okresowo) ze swoich ról w życiu i w rodzinie, często granice psychologiczne między bliskimi są pozacierane i pomieszane. Często wszyscy nadmiernie odpowiadają za innych lub obarczają odpowiedzialnością innych za swoje zachowanie. Natomiast trudno im odpowiadać za siebie, własne wybory, słowa, czyny, emocja. Pomieszane i niejasne jest to za co ja mogę odpowiadać i co do mnie należy, a co jest odpowiedzialnością innych.
W takich rodzina panuje tendencja do ukrywania przed otoczeniem problemów zgodna z porzekadłem „brudy pierz we własnym domu”. A reakcja na częste sytuacje stresowe, ale także towarzyszącą im bezsilność rozwiązywane są przez 3 zasady – „nie mów, nie ufaj, nie czuj”.

Można ogólnie stwierdzić, że DDA znajdują 2 rozwiązania takiej sytuacji. Albo zwiększenie kontroli w swoim życiu tak siebie jak i otoczenia, by nie dopuścić do ponownego przeżywania silnego napięcia i zranień. Albo identyfikując się z niekontrolujacym się rodzicem, podążają za nim nie kontrolując siebie i poszukując szybkiej ulgi.

Pierwsza z tych grup często stara się być, dokładna, rozumiejąca, powstrzymująca się w swoich zachowaniach i reakcjach, wstydząca się swoich reakcji (często uczuć potrzeb, myśli). Osoby te boją się popełniać błędy, zamartwiają się, starają się wszystko przewidzieć, zorganizować. Mają bardzo wysokie oczekiwania wobec siebie, a czasem także innych, boją się zmian, nowości. Wypracowują różne schematy i rytuały mające dać większe poczcie stabilności i bezpieczeństwa. Motywem takiego zachowania jest lęk przez własnym przeżywaniem i obawa, że ja także nie będę się kontrolować i będę ranić innych. Niektórzy są bardzo aktywni w swoim życiu i bardzo sprawni szczególnie w obszarze zawodowym, inni wycofują się z relacji z ludźmi. W trakcie terapii uczą się nieco łagodzić surowe i nadmiernie sztywne zasady, którymi się kierują. A kiedy dotrą do swoich zaniedbanych i często stłumionych potrzeb i impulsów uczą się realizować je w bardziej satysfakcjonujący i konstruktywny sposób.
To daje adekwatne poczucie wartości, większe zaufanie do siebie i świata i pozwala na swobodę bez zatracania się w uzyskiwaniu natychmiastowej ulgi (zgodnej z zasadą”nie czuj”).

Druga grupa osób, skupia się bardziej na odreagowywaniu sytuacji napięciowych wchodząc tak jak niekontrolujący się rodzic w sytuacje ryzykowne – różne nałogi, reagują impulsywnie, mogą być agresywne tak w stosunku do innych jak i do siebie. Mogą mieć trudności w utrzymywaniu relacji zarówno osobistych jak i zawodowych. Często coś zaczynają i nie kończą, szybko zniechęcają się przy pierwszych trudnościach. W trakcie terapii uczą się panowania nad swoimi impulsami oraz rozwiązywania trudnych sytuacji w miejsce poszukiwania szybkiej ulgi („nie czucia”). Pomaga to im mieć bardziej stabilne i satysfakcjonujące kontakty z ludźmi co wpływa na poczucie wartości i lepsze funkcjonowanie w życiu.

Żyjąc wg tych 3 zasad: nie mów, nie ufaj, nie czuj; DDA nie nauczyli się rozpoznawania swoich uczuć i potrzeb, w związku z tym mają poczucie, że nie do końca rozumieją siebie i świat, a czasem tracą nadzieje na satysfakcjonujące, radosne życie.

Psychoterapia wiele może pomóc takim osobom wyjść poza stare, bolesna schematy i znaleźć swoją drogę, bez ranienia siebie i innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.