Artykuł ten dotyczy osób, o unikającym stylu przywiązania.

ZRANIENIE

Osoby o stylu przywiązania unikającym w przeszłości doświadczyli zranienia w stopniu dla nich zbyt dużym. Może być to związane z nieobecnością emocjonalną ważnych osób, przemocą lub ich nadopiekuńczością, która wnosi pewną nadmiarowość oraz blokuje samodzielność.  Nie wierzą, że inni zaspokoją ich potrzeby bliskości, więc próbują kontrolować, minimalizować, albo całkiem wyprzeć potrzebę bliskości. Ten schemat zaczyna się w dzieciństwie, kiedy osoby te uczą się, że nie mogą oprzeć się na innych, bo ci zawsze zawodzą.

POTRZEBA BLISKOŚCI I LĘK PRZED BLISKOŚCIĄ

Ponieważ ich potrzeby nie były zaspokojone, a boją się powtórnego zranienia, próbują sami je zaspokoić.

Jednak nie do końca jest to możliwe, ponieważ każdy z nas w jakimś stopniu potrzebuje ludzi. A w przypadku osób unikających te potrzeby są, tylko oni je blokują. Oczywiście różne osoby mogą mieć je w różnym natężeniu, ale mają.

Unikający okradają się z radości życia, ponieważ nie są w stanie uwierzyć, że można polegać na innych, czy nawet im zaufać. Ale też obawiają się, że nie dadzą rady przeżyć następnego rozczarowania, straty lub zawodu. Prawdopodobnie w przeszłości nikt nie dostrzegał ich potrzeb i bólu oraz nikt im nie towarzyszył w trakcie zawodu tak by mogli czuć się dostrzeżeniu i wsparci w tych przeżyciach. A przez to odzyskać nadzieję i siły by szukać dalej.

LĘK PRZED ODRZUCENIEM

Unikający boją się zranienia, wykluczenia, boją się, że ktoś uzna ich za niepotrzebnych, dziwnych, niechcianych, nieważnych. Z tego powodu, ukrywają swoje emocje i uczucia, nie otwierają się przed innymi, obawiają się głębokich relacji, chociaż w środku ich pragną.

Można powiedzieć, że stale są głodni, ale nie sięgają po jedzenie, bo kiedyś może go nie być i zawód będzie zbyt wielki. Więc lepiej na co dzień się głodzić i ograniczać, by doświadczenie to nas nie zaskoczyło.

Boją się, że jeśli ludzie poznają ich prawdziwe JA, myśli, emocje, wzloty i upadki – zobaczą, że nie są wystarczająco dobrzy i ostatecznie ich opuszczą czy zlekceważą.

BRAK ZAUFANIA

Osoby o unikającym stylu przywiązania boją się zaufać. Trudno im uwierzyć, że to, że kiedyś ktoś ich zawiódł nie znaczy, że tak będzie zawsze. Nie dowierzają obietnicom ludzi dotyczącym pomocy, zainteresowania, wsparcia. Nie otwierają się, a raczej zamykają lub tworzą dystans emocjonalny, co może powodować wycofywanie się partnerów zaskoczonych ich reakcją.  Ponieważ to co nas łączy z innymi to właśnie emocje. Gdy ich nie widzimy u drugiej osoby często interpretujemy to jako brak zainteresowania.

Strategi jaką obierają osoby o unikającym stylu przywiązania by poradzić sobie z rozczarowaniem jest POZBAWIENIE siebie tych pragnień, WYCOFANIE.

RACJONALIZACJE

Ból samotności, niespełnionych pragnień bliskości i niepewności osoby te łagodzą różnego rodzaju wytłumaczeniami, ale też być może nadmiarowymi działaniami (np. uzależnieniami).
Unikający wynajdują powody (racjonalizują, intelektualizują), by nie zaangażować się w relacje: “nie każdy musi być w związku”; “nie mogę znaleźć tej jedynej/tego jedynego”; “nie mam aktualnie czasu na związek”; “nie potrzebuję drugiej osoby; nie nadaję się” itp. Wytłumaczenia te wydają się być uzasadnione.

Unikająca osoba poda mnóstwo logicznych wyjaśnień swojego zachowania: “Chciałabym poznać kogoś, ale aktualnie mam ważny projekt w pracy, zacznę chodzić na randki jak będę miała mniej pracy.”, “Powinienem do niej zadzwonić, ale jestem taki zmęczony, to był tak długi dzień. Jutro zadzwonię.”, “Chcę związku, ale mam wysokie wymagania, nie mam zamiaru zmniejszać tych wymagań.” Wszystkie te tłumaczenia mają za zadanie ochronę przed podejmowaniem ryzyka angażowania się w nowe relacje, o których często nie wiemy jak się potoczą. A stworzone wysokie wymagania dotyczą nie tylko innych osób, ale także mnie samego. Osobom o unikającym stylu przywiązania często towarzyszy poczucie, że coś ze mną jest nie tak, że ludzie zawodzą – bo może za dużo chcę, może reaguję, myślę i czuje nie tak, może jestem obciążeniem lub nie mam nic do dania.

Boją się, że jeśli się zbliżą, to w końcu zbliżą się za bardzo i wtedy druga osoba ucieknie łamiąc im serce. O wiele łatwiej wcale nie zaczynać tego ryzykownego dla nich przeżycia.

KONFLIKTY I EMOCJE

Osoby unikające nie radzą sobie z konfliktami i emocjonalnymi rozmowami. Boją się, że konflikt może doprowadzić do krytyki, zawstydzania,  złości lub wzbudzania poczucia winy. Wolą, albo nie mówić nic, albo robić to w sposób pasywno-agresywny, wszystko, by uniknąć konfliktu. Obawiają się, że inni nie dostrzegą ich potrzeb, zlekceważą je lub nie zgodzą się. Trudno im także z różnicą zdań. Dla nich oznacza ona zagrożenie, porzucenie, więc nie wyrażają siebie i nie dbają o swoje potrzeby. Nie wierzą, że można się jakoś porozumieć lub, że nawet jak nie zawsze są zaspokojeni to w ogólnym rozrachunku zyskują. Można powiedzieć, że czasem wewnętrzny radar mają nastawiony tylko na rozczarowanie, dobre chwile uciekają.

Obawiają się, że inni ich pominą, a tak naprawdę sami siebie (swoje ważne potrzeby) pomijają. Nie mówią nic, ale gdy za dużo rozczarowań ich spotka wybuchają w niezrozumiały dla innych sposób (przecież do tej pory nie widać było, że coś im przeszkadza, albo są często nadąsani, ale nie wiadomo o co). Przeciągający się taki stan pomijania siebie doprowadza do gromadzenia się w nich żalu, goryczy, zniechęcenia. Odbiera im to radość, nadzieję, siły, może też być trudne do wytrzymania dla ludzi w koło, którzy nie rozumieją o co chodzi i nie wiedzą jak mogą coś zmienić.

Jeśli dojdzie do konfliktu, albo się usuwają, albo wybuchają, przeklinając drugą osobę, że nigdy ich nie słucha – choć nigdy nie proszą
o bycie wysłuchanym.

TAJEMNICZOŚĆ

Unikający odsuwają się, kiedy partner chce się czegoś więcej dowiedzieć, są tajemniczy. Nie chcą się pokazać w 100%, boją się, że ponownie zostaną negatywnie ocenieni, że ich charakter zostanie skrytykowany.

Zwykle więc ukrywają siebie i swoje prawdziwe emocje, pokazują tylko fragmenty siebie – wygładzoną wersję siebie – taką jaką inni wg nich chcieliby zobaczyć. Podkreślam, że są to WYOBRAŻENIA osób unikających jakimi ludzie by chcieli ich widzieć, bo zazwyczaj nie konfrontują tych wyobrażeń z rzeczywistością, więc nie mają okazji przekonać się, że może być inaczej. Co oczywiście nie oznacza, że zawsze ich nadzieje się spełnią.

Ponieważ ludzie nigdy nie widzą unikającego w pełnej krasie, czują, że nie wszystko ujawnia, dlatego uznawany jest za tajemniczego. Często to właśnie w nich jest pociągające, ale ostatecznie ludzie chcą widzieć nas prawdziwych, a tajemniczość odbierana jest jako niedostępność i dystans. Bardziej odsuwa niż zbliża i bliscy budują swoje życie emocjonalne obok. W efekcie osoba unikająca znajduje się w miejscu, którego najbardziej się bała – opuszczona, samotna, bez żywej relacji. Często rozgoryczona i pełna pretensji i żalu.

STRACH PRZEZ EMOCJAMI

Unikający boją się swoich emocji i emocji innych. Boją się emocji ogólnie, ponieważ emocje to zaangażowanie, emocje to POTRZEBOWANIE, a oni starają się nie potrzebować. Potrzebowanie i angażowanie oznaczają zwiększone ryzyko zawodu i niespełnienia. Kiedy unikają tych stanów czują, że mają nad tym kontrolę, a ten stan ich nie zaskoczy. Uważają, że ponieważ szczęście jest ulotne, smutek za bardzo bolesny, należy unikać obydwu. Więc odpychają obydwie te emocje. Kłopot jest jednak taki, że jeśli wypieramy jakieś uczucia na dużą skalę to zdolność do przeżywania innych uczuć także spada. Więc i radość trudno czuć, a wewnętrznie jako martwiejemy.

Emocje partnera są dla nich równie przerażające, nie rozumieją ich i uciekają przed nimi. Nie wiedzą co z nimi “zrobić” tak jak nie wiedzą co zrobić ze swoimi. Sytuacja staje się błędnym kołem.

PRAGNIENIE KONTROLI

Osoby unikające pragną bliskości (głęboko w środku), ale nie potrafią się do tego przyznać, czy cieszyć się intymnymi chwilami, często czują się niezręcznie. Mają problem, by całkowicie się wyluzować, POZWOLIĆ SOBIE NA SWOBODĘ. Łatwo czują się stłamszeni lub przytłoczeni. Chcą mieć emocje pod kontrolą, by mieć możliwość w każdej chwili uciec przed bólem porzucenia.

Z tego powodu, trudno im prawdziwie się cieszyć i wyluzować podczas intymnych chwil (rozmów pełnych emocji, seks, przytulanie, całowanie), muszą się cały czas chronić przed ewentualnym porzuceniem.

UKRYWANIE POTRZEB

Unikający nie pokazują swoich potrzeb, bo myślą że i tak nikogo to nie obchodzi, albo, że i nie otrzymają tego co potrzebują. Pokazując swoje potrzeby narażamy się na odrzucenie. Unikający może spełniać potrzeby innych, by zadbać o ich szczęście i uniknąć porzucenia, ale zaniedbuje swoje.

Głęboko wewnątrz unikający pragnie, by ktoś się nim zajął, ale nie wierzy, że kogoś to obchodzi, że ktoś go weźmie na poważnie, jeśli poprosi o pomoc lub czeka, aż inni się domyślą. A nie prosząc i nie ujawniając potrzeb – nie ma szans na ich zaspokojenie. rozwija się mechanizm samospełniającej się przepowiedni.

Zapraszam tez do zapoznania się z artykułem:

Niechciane uczucia

 

Zdjęcie pixabay Rosa Loza