Po co jest psychoterapia?

Po co jest psychoterapia?

Wiele osób decydujących się na psychoterapię zgłasza się do gabinetu, ponieważ nie chce przeżywać lęku, reagować szybko złością.  Chcą być asertywnymi, by mieć udane związki z ludźmi, wyjść z depresji. Dość często wprost lub w tle pojawia się oczekiwanie, by nie przeżywać przykrych uczuć. By być szczęśliwym, zaradnym, logicznym, zawsze zadowolonym. Co w praktyce właśnie oznacza nie czuć lęku, smutku, niepokoju, złości i zazdrości oraz wstydu. Niektórzy wręcz proszą by ich naprawić, bo się zepsuli np. zaczęli się obawiać czegoś lub czują smutek i żal po rozstaniu. Argumentują to słowami: przecież tamta osoba “nie zasługiwała na to” (by za nią tęsknić i przeżywać żal po jej utracie), “nie było mi z nią dobrze”. Innym przykładem jest przekonanie: “Nie powinienem/am się bać, przecież nie jestem dzieckiem”. W związku z tym dana osoba odrzuca swój lęk i obawy np. tłumiąc je na różne sposoby, by zrealizować swój wzór osoby dorosłej. Jako przykład może posłużyć mężczyzna, który gani siebie za to, że ma obawy w związku z wyjazdem w góry i nauką jazdy na nartach. Wszyscy wkoło niego uwielbiają narty i zawsze zachwalali ten sport. On jednak nigdy nie jeździł na nich i nie wie jak mu pójdzie. Jednocześnie nie dopuszcza myśli o tym, że może nie od razu dobrze jeździć. Obawia się, że znajomi dostrzegą jego trudności i go wyśmieją, chociaż w dalszej rozmowie okazuje się, że nigdy z ich strony nie było takiej reakcji. Rozmawiając dłużej możemy dowiedzieć się, że w przeszłości jego matka zawsze wyprzedzała go w robieniu różnych rzeczy, bo robiła to szybciej i lepiej. Zawsze też bardzo przejmowała się i nie pozwalała, by tak jak inni chłopcy wykonywał rzeczy wg niej niebezpieczne np. chodził po drzewach, skakał ze ślizgawki i trzepaka, używał scyzoryka itp. Chłopiec, widząc duży niepokój matki i nie chcąc jej przysparzać lęku, stosował się do tych zaleceń, jednocześnie obawiając się czy on sam jest w stanie radzić sobie w takich sytuacjach. Być może nie chciał przeżywać tak silnych lęków jakie miała matka i starał się być “dzielnym” chłopcem. 

Czy jesteśmy maszyną?

Myślenie o sobie jako o zepsutej rzeczy, którą psychoterapeuta ma naprawić jest myśleniem mechanistycznym. Tak jak w maszynie, coś trzeba włączyć lub wyłączyć by działało. Przeżywanie nieprzyjemnych uczuć spostrzegane jest jako usterka, ale każde uczucie daje nam jakąś informację o nas. Dużą liczbę osób zgłaszających się na psychoterapię stanowią osoby, które doświadczyły pojawiających się znienacka, w ich opinii “bez powodu”, uczuć. Czują się oni zagrożeni nieoczekiwanymi i niezrozumiałymi dla nich przeżyciami. Mają poczucie utraty kontroli nad sobą oraz bezsilności, która jest jednym z najtrudniejszych uczuć. Nic dziwnego więc, że chcieli by czuć się inaczej i wiedzieć co się dzieje. W psychoterapii razem pracujemy nad rozumieniem i zmianą, terapeuta nie jest w stanie zrobić tego sam.

W trakcie pracy terapeutycznej konieczne jest przepracowanie takich oczekiwań. Są one nierealistyczne i niemożliwe do spełnienia. Co więcej, często właśnie w związku z tym, iż je żywimy, mamy trudności w życiu.

W czym może pomóc psychoterapia?

Psychoterapia nie sprawi tego, że nie będziemy przeżywali nieprzyjemnych uczuć lub nie będziemy błędnie wybierali. Ona może tylko sprawić, byśmy lepiej sobie radzili z pojawiającymi się uczuciami, byśmy się ich nie bali tak bardzo. Czasem oznacza to wyrażanie swoich uczuć, czasem umiejętność wytrzymywania ich, ale zawsze rozumienia z czego wynikają i na co zwracają naszą uwagę. W toku terapii okazuje się, że najbardziej obawiamy się nie sytuacji jaka nas może spotkać, tylko uczuć jakie spodziewamy się przeżywać. Lęk ten związany jest z dziecięcym widzeniem siebie (np. swoich możliwości) i świata. To w dzieciństwie opuszczenie przez opiekunów groziło dziecku śmiercią. Nie tylko fizyczne opuszczenie, ale jak wiemy z badań na małych małpkach, także emocjonalne. Jako osoby dorosłe mamy większe możliwości działania, zadbania o siebie i rozumienia rzeczywistości. Jednak czasem przeżywamy tak, jakbyśmy wciąż byli dziećmi zdanymi na miłość i rozumienie naszych rodziców, zagrożeni zagładą, gdy Ci odejdą. Dlatego uruchamiamy dziecięce sposoby radzenia sobie z uczuciami, które z racji swojej dziecięcości, a więc uproszczenia, nadmiernego uogólnienia mogą nie uchwycić całej złożoności sytuacji. Przykładem może być fikcyjna osoba o imieniu Ewa mająca trudności z odmawianiem bliskim. Kiedy rozmawiamy z nią o jej doświadczeniach okazuje się, że pamięta wyraźnie sytuacje, gdy chciała coś dla siebie zrobić, a rodzic zareagował złością na to. Jeśli dzieje się tak w ważnych obszarach naszego życia lub na znaczącą skalę, to mechanizmy obronne zamiast nas chronić, bardziej nas zawężają i usztywniają. Utrudniają znajdowanie innych rozwiązań, których w przeszłości może nie było, ale dziś już są.

Psychoterapia pomaga właśnie rozpoznać te nadmierne sposoby obrony oraz trudne uczucia, przed którymi próbujemy się obronić, a także znaleźć bardziej konstruktywne sposoby radzenia sobie z nimi. Daje to w efekcie większe poczucie oparcia nie tylko w sobie, ale i w świecie.

zdjęcie:pixabay